Opisawszy pokrótce kryzys chrześcijańskiego Zachodu przejdziemy do jego analizy.
1. Rewolucja par excellence
Jak już powiedzieliśmy, ten krytyczny proces, który tu rozpatrujemy, jest rewolucją.
A. Znaczenie słowa „Rewolucja”
Przez słowo „Rewolucja” rozumiemy ruch, który zmierza do zniszczenia prawowitej władzy lub porządku i zastąpienia ich nieprawowitą władzą lub stanem rzeczy (celowo nie mówimy „porządkiem rzeczy”).
B. Rewolucja krwawa i bezkrwawa
W tym sensie, ściśle mówiąc, rewolucja może być bezkrwawa. Ta, którą rozpatrujemy, rozwijała się i nadal się rozwija za pomocą wszelkich środków. Niektóre z nich są krwawe, inne nie. Na przykład, dwie wojny światowe w tym stuleciu, z punktu widzenia ich najgłębszych następstw, należą do jej najkrwawszych rozdziałów. Z kolei rozrastające się dzisiaj prawodawstwo socjalistyczne we wszystkich lub prawie wszystkich krajach stanowi niezmiernie ważną i bezkrwawą formę postępu Rewolucji.
C. Amplituda Rewolucji
Chociaż Rewolucja często obalała prawowite władze i zastępowała je władcami, którzy nie kwalifikowali się do jakiegokolwiek tytułu prawowitości, to byłoby błędem sądzić, że tylko na tym polega Rewolucja. Jej głównym celem nie jest zniszczenie pewnych praw osób lub rodzin. Ona żąda o wiele więcej. Chce zniszczyć cały prawowity porządek rzeczy i zastąpić go nieprawowitą sytuacją. Słowo „porządek rzeczy” nie wyraża również wszystkiego. To wizja wszechświata i sposobu bycia człowieka jest tym, co Rewolucja usiłuje obalić z zamiarem zastąpienia ich czymś skrajnie przeciwnym.
D. Rewolucja par excellence
W tym znaczeniu jest zrozumiałe, że nie jest to jakaś rewolucja, ale ta Rewolucja.
E. Niszczenie porządku par excellence
W istocie tym niszczonym porządkiem rzeczy jest średniowieczne chrześcijaństwo. Otóż średniowieczne chrześcijaństwo nie było jakimś porządkiem lub zwyczajnie jednym z wielu możliwych porządków. Była to realizacja, w okolicznościach właściwych czasom i miejscom, jedynego autentycznego porządku wśród ludzi, a mianowicie cywilizacji chrześcijańskiej.
W swojej encyklice Immortale Dei, Leon XIII opisuje średniowieczne chrześcijaństwo w ten sposób:
Były niegdyś czasy, kiedy filozofia Ewangelii sterowała państwami, kiedy Boża moc chrześcijańskiej mądrości przenikała ustrój prawa, instytucje, obyczaje ludów, wszystkie warstwy i sprawy państwa; kiedy religia przez Chrystusa ustanowiona, należne sobie zajmując stanowisko, cieszyła się wszędzie przychylnością panujących i władz opieką, kiedy między kapłańską a świecką zwierzchnością kwitła zgoda i przyjazna usług wymiana. W takim stanie rzeczy świecka społeczność błogie nadspodziewanie rodziła plony, których pamięć żyje i żyć będzie tak licznymi dziejów stwierdzona pomnikami, że ich żadne wymysły przeciwników nie zniszczą ani przygłuszą. 19
19. Leon XIII, Encyklika Immortale Dei, z 1 XI 1885, Jaidhof 1995.
Począwszy od XV w. niszczenie tego uporządkowania ludzi i rzeczy według nauki Kościoła, nauczyciela objawienia i prawa naturalnego, jest w naszych dniach prawie dokonane. To uporządkowanie ludzi i rzeczy jest porządkiem par excellence. A to co chce się zaprowadzić, jest mu diametralnie przeciwne. Zatem jest to Rewolucja par excellence.
Niewątpliwie obecna Rewolucja ma swoich prekursorów i quasi-zwiastunów. Na przykład Ariusz i Mahomet byli jakby quasi-zwiastunami Lutra. Również w rozmaitych epokach utopiści marzyli o dniach bardzo podobnych do tych z czasów Rewolucji. W końcu, przy kilku okazjach, narody lub grupy ludzi próbowały ustanowić stan rzeczy analogiczny do urojeń Rewolucji.
Jednak wszystkie te marzenia i quasi-zwiastuni są niczym lub czymś niewielkim w porównaniu z Rewolucją, w której procesie żyjemy. Przez swoją radykalność, powszechność i potęgę Rewolucja przeniknęła tak głęboko i posunęła się tak daleko, że stanowi coś nieporównywalnego w historii. Wiele głęboko refleksyjnych umysłów zastanawia się, czy rzeczywiście nie dotarliśmy już do czasów Antychrysta. Faktycznie, sądząc po słowach papieża Jana XXIII, wydawałoby się, że nie są one zbyt odległe:
Powiadamy wam ponadto, że w tej straszliwej godzinie, gdy duch zła usiłuje wszelkimi sposobami zniszczyć Królestwo Boże, musimy zespolić wszystkie siły, aby go bronić, jeżeli nie chcecie zobaczyć swego miasta w ruinach bez porównania większych niż te, które pozostawiło trzęsienie ziemi przed pięćdziesięciu laty. O ileż trudniejsze byłoby podnoszenie upadłych dusz, gdyby zostały odłączone od Kościoła lub gdyby zostały zniewolone przez fałszywe ideologie naszych czasów! 20
20. Jan XXIII, orędzie radiowe z 28 XII 1958 do mieszkańców Messyny z okazji pięćdziesiątej rocznicy trzęsienia ziemi, które zniszczyło miasto, w L’Osservatore Romano, tygodnik w wydaniu francuskim, 23 I 1959.
2. Rewolucja i prawowitość
A. Prawowitość par excellence
Ogólnie rzecz biorąc, pojęcie prawowitości jest zawężone tylko do kontekstu dynastii i rządów. Mając na uwadze nauczanie Leona XIII w encyklice Au milieu des solicitudes, nie można pomijać kwestii prawowitości dynastii lub rządu, gdyż jest to niezmiernie ważne zagadnienie moralne, które szczere sumienia muszą rozpatrywać z pełną rozwagą.
Jednak pojęcie prawowitości nie stosuje się tylko do tych problemów.
Istnieje prawowitość wyższego rzędu, charakterystyczna dla każdego porządku rzeczy, w którym się urzeczywistnia Królowanie Pana Naszego Jezusa Chrystusa, model i źródło prawowitości dla wszystkich królestw i władz ziemskich. Walka dla prawowitej władzy jest obowiązkiem, i to bardzo ważnym; lecz konieczne jest, aby dostrzec tę prawowitość we władzy nie tylko jako dobro, samo w sobie doskonałe, lecz również jako środek do osiągnięcia jeszcze wyższego dobra, a mianowicie prawowitości całego porządku społecznego, wszystkich ludzkich instytucji i środowisk, która jest osiągana przez uporządkowanie wszystkich rzeczy zgodnie z nauką Kościoła.
B. Katolicka kultura i cywilizacja
Zatem ideałem Kontrrewolucji jest przywrócenie i promowanie katolickiej kultury i cywilizacji. Ta tematyka nie byłaby odpowiednio omówiona, gdyby nie zawierała definicji tego, co rozumiemy przez „katolicką kulturę” i „katolicką cywilizację”. Zdajemy sobie sprawę, że terminy „cywilizacja” i „kultura” są używane w rozmaitych znaczeniach. Oczywiście nie jest naszym zamiarem zająć tu stanowisko w kwestii terminologicznej. Z tego powodu ograniczamy się do użycia tych słów jako względnie precyzyjnych określeń dla wskazania pewnych rzeczywistości. Jesteśmy bardziej zainteresowani dostarczeniem prawdziwej koncepcji tych rzeczywistości niż debatowaniem na temat terminologii.
Dusza w stanie łaski posiada w mniejszym lub większym stopniu wszystkie cnoty. Oświecona wiarą dysponuje ona elementami do ukształtowania jedynej prawdziwej wizji wszechświata.
Fundamentalnym elementem katolickiej kultury jest wizja wszechświata opracowana zgodnie z nauką Kościoła. Ta kultura zawiera nie tylko wykształcenie, tj. posiadanie określonych informacji potrzebnych do takiego opracowania, ale również analizę i uzgodnienie tych informacji z nauką katolicką. Kultura ta nie jest ograniczona do dziedziny teologii, filozofii czy nauki, lecz obejmuje całość ludzkiego poznania, odbija się w sztuce i implikuje afirmację wartości, które przenikają wszystkie aspekty życia.
Cywilizacja katolicka jest ustrukturalizowaniem wszelkich relacji międzyludzkich, wszystkich ludzkich instytucji i samego państwa zgodnie z nauką Kościoła.
C. Sakralny charakter cywilizacji katolickiej
Z powyższego wynika implicite, że taki porządek rzeczy jest sakralny od podstaw i pociąga za sobą uznanie całej władzy Kościoła, a szczególnie tej należącej do Papieża: bezpośredniej władzy nad rzeczami duchowymi i pośredniej władzy nad rzeczami doczesnymi, gdy dotyczą one zbawienia dusz.
Rzeczywiście, celem społeczeństwa i państwa jest cnotliwe życie we wspólnocie. Otóż cnoty, do których praktykowania jest wezwany człowiek, są cnotami chrześcijańskimi, a pierwszą z nich jest miłość Boga. Społeczeństwo i państwo mają więc cel sakralny. 21
21 Por. Św. Tomasz z Akwinu, De Regimine Principium, I, 14-15.
Niewątpliwie to Kościół jest tym, który posiada właściwe środki, aby przyczyniać się do zbawienia dusz, lecz społeczeństwo i państwo posiadają środki pomocnicze do osiągnięcia tego samego celu, tj. środki, które poruszane przez wyższy czynnik wywołują przewyższający je skutek.
D. Kultura i cywilizacja par excellence
Z powyższego łatwo można wywnioskować, że katolicka kultura i cywilizacja są kulturą i cywilizacją par excellence. Trzeba dodać, że nie mogą one istnieć poza narodami katolickimi. I rzeczywiście, chociaż człowiek może poznać zasady prawa naturalnego swoim własnym rozumem, to naród bez Magisterium Kościoła nie może trwale zachować znajomości ich wszystkich. 22 Z tego powodu naród, który nie wyznaje prawdziwej religii, nie może trwale praktykować wszystkich przykazań. 23 W tych warunkach bez poznania prawa Bożego i przestrzegania go nie może być porządku chrześcijańskiego, cywilizacji i kultury par excellence, są tylko możliwe w ramach Kościoła Świętego. Doprawdy tak jak św. Pius X stwierdził, cywilizacja
22 Por. Sobór Watykański I, sesja III, rozdz.2, D.1786.
23 Por. Sobór Trydencki, sesja VI, rozdz.2, D.812.
„jest tym prawdziwsza, tym trwalsza, tym płodniejsza w cenne owoce, im bardziej jest chrześcijańska; przeciwnie jest tym bliższa upadku, na nieszczęście dla społeczeństwa, im bardziej oddala się od chrześcijańskiego ideału. Dlatego więc z samej natury rzeczy Kościół staje się również faktycznym obrońcą i opiekunem cywilizacji chrześcijańskiej.” 24
24 Por. Św. Pius X, Encyklika Il fermo proposito, 11 VI 1905, Bonne Presse, Paryż, tom 2, s.92.
3. Pycha i zmysłowość — metafizyczne wartości Rewolucji
Dwa pojęcia rozumiane jako wartości metafizyczne wyrażają dobrze ducha Rewolucji: absolutna równość, zupełna wolność. Istnieją dwie namiętności, które mu najlepiej służą: pycha i zmysłowość.
Odwołując się do namiętności, musimy wyjaśnić, w jakim znaczeniu używamy w tej pracy tego słowa. Dla większej zwięzłości, trzymając się użycia tego terminu przez rozmaitych autorów z dziedziny duchowości, gdy kiedykolwiek mówimy o namiętnościach jako sprawcach Rewolucji, to odwołujemy się do nieuporządkowanych namiętności; a trzymając się języka codziennego, włączamy do nieuporządkowanych namiętności wszystkie impulsy w kierunku grzechu istniejące w człowieku jako następstwo potrójnej pożądliwości, a mianowicie pożądliwości ciała, oczu i pychy żywota. 25
25 Por. 1J 2,16.
A. Pycha a egalitaryzm
Osoba pyszna podporządkowana władzy kogoś innego, nienawidzi najpierw tego konkretnego jarzma, jakie ją obciąża.
W drugim etapie człowiek pyszny nienawidzi wszelkiej władzy i wszelkiego jarzma, a nawet więcej, samej władzy ujętej abstrakcyjnie.
Ponieważ nienawidzi on wszelkiej władzy, nienawidzi również jakiejkolwiek wyższości. A w tym wszystkim tkwi prawdziwa nienawiść do Boga. 26
26 Zob. punkt m poniżej.
Ta nienawiść do wszelkiej nierówności posunęła się tak daleko, że pobudzane nią wysoko postawione osoby ryzykują, a nawet tracą, swoje stanowiska, aby tylko uniknąć uznania czyjejś wyższości.
A nawet więcej. U szczytu zjadliwości pycha mogłaby prowadzić kogoś do walki na rzecz anarchii i odrzucenia najwyższej władzy, gdyby mu ją zaoferowano. Dzieje się tak, ponieważ zwyczajne istnienie władzy potwierdza implicite samą zasadę władzy, której każdy człowiek jako taki — również pyszny — może być poddany.
Pycha więc może prowadzić do najbardziej radykalnego i kompletnego egalitaryzmu.
Istnieją rozmaite aspekty tego radykalnego i metafizycznego egalitaryzmu:
a. Równość pomiędzy człowiekiem a Bogiem. Panteizm, immanentyzm i wszelkie ezoteryczne formy religii zmierzają do umieszczenia Boga i człowieka na tym samym poziomie oraz celowo dążą do wyposażenia tego ostatniego w atrybuty boskie. Ateista jest egalitarystą, który w celu uniknięcia absurdalności stwierdzenia, że człowiek jest Bogiem, popada w inny absurd głosząc, że Bóg nie istnieje. Laicyzm jest formą ateizmu, a więc egalitaryzmu. Twierdzi on, że niemożliwe jest być pewnym istnienia Boga i w konsekwencji człowiek powinien zachowywać się w świecie doczesnym tak, jak gdyby Bóg nie istniał. Innymi słowy, powinien zachowywać się jak osoba, która zdetronizowała Boga.
b. Równość w sferze kościelnej: zniesienie kapłaństwa obdarzonego władzą wyświęcania, nauczania i rządzenia, albo przynajmniej kapłaństwa ze stopniami hierarchicznymi.
c. Równość pomiędzy różnymi religiami. Wszelka dyskryminacja religijna jest odrażająca, ponieważ narusza fundamentalną równość ludzi. Zatem różne religie muszą być traktowane ściśle na równi. Twierdzenie, że tylko jedna religia jest prawdziwa, wyłączając pozostałe, jest potwierdzeniem wyższości, jest sprzeczne z ewangeliczną łagodnością oraz jest niestosowne, gdyż zamyka jej dostęp do serc ludzi.
d. Równość w sferze politycznej: eliminacja lub przynajmniej zmniejszenie nierówności pomiędzy rządzącymi a rządzonymi. Władza pochodzi nie od Boga, ale od mas, które rządzą, a rząd musi się im podporządkować. Monarchia i arystokracja mają być wyjęte spod prawa jako ustroje z samej swej istoty złe, ze względu na swoją antyegalitarność. Tylko demokracja jest prawowita, sprawiedliwa i ewangeliczna. 27
27 Por. Św. Pius X, list apostolski Notre charge apostolique, w Acta Apostolicae Sedis, z 25 X 1910, tom 2, s.615-619.
e. Równość w strukturze społeczeństwa: zniesienie warstw, szczególnie tych, które utrwalają się na drodze dziedziczenia. Usunięcie wszystkich arystokratycznych wpływów na kierowanie społeczeństwem oraz na ogólny poziom kultury i obyczajów. Ta naturalna hierarchia ukonstytuowana przez wyższość pracy umysłowej nad fizyczną zniknie przez przezwyciężenie różnicy między nimi.
f. Zniesienie struktur pośrednich pomiędzy jednostką a państwem, jak również przywilejów właściwych każdej strukturze społecznej. Bardziej od absolutyzmu królów Rewolucja nienawidzi struktur pośrednich i średniowiecznej monarchii organicznej. Dzieje się tak, ponieważ absolutyzm królewski dąży do sprowadzenia wszystkich poddanych, nawet tych z najwyższych klas, na poziom wzajemnej równości, do sytuacji zwiastującej anihilację jednostki i anonimowość, które osiągnęły swoje apogeum w wielkich skupiskach miejskich społeczeństw socjalistycznych. Wśród pośrednich grup, które mają być zniesione, rodzina zajmuje pierwsze miejsce. Zanim uda się ją usunąć, Rewolucja próbuje obniżyć jej pozycję, okaleczyć ją i upodlić na wszelkie sposoby.
g. Równość ekonomiczna. Nikt nie posiada niczego, wszystko należy do zbiorowości. Własność prywatna jest zniesiona wraz z prawem każdej osoby do wszystkich owoców swojej pracy i wyboru zawodu.
h. Równość w zewnętrznych aspektach egzystencji. Urozmaicenie łatwo prowadzi do nierówności statusu społecznego. Zatem rozmaitość ubiorów, mieszkań, mebli, zwyczajów itd. jest redukowana, jak tylko to jest możliwe.
i. Równość dusz. Propaganda jak gdyby ujednolica wszystkie dusze, odbierając im cechy szczególne i prawie pozbawiając je własnego życia. Nawet różnice psychiki i postaw pomiędzy płciami zmierzają do zmniejszania się na ile tylko to jest możliwe. Z tego powodu zanika naród, który ze swej istoty jest wielką rodziną odmiennych, lecz harmonijnych dusz zjednoczonych przez to, co jest im wspólne, a pojawiają się masy ze swoją wielką, pustą, zbiorową i zniewoloną duszą. 28
28 Por. Pius XII, orędzie radiowe na Boże Narodzenie w 1944 r., w Discorsi e Radiomessaggi, tom 6, s.239.
j. Równość we wszystkich relacjach społecznych: pomiędzy dorosłymi a młodzieżą, pracodawcami a pracownikami, nauczycielami a uczniami, mężem a żoną, rodzicami a dziećmi, itd.
k. Równość w porządku międzynarodowym. Państwo jest ustanawiane przez niepodległy naród sprawujący pełną władzę nad jakimś terytorium. Suwerenność jest zatem w prawie publicznym podobizną własności. Skoro przyjmiemy pojęcie narodu, którego cechy charakterystyczne wyróżniają go od innych narodów, oraz pojęcie suwerenności, to z konieczności znajdziemy się wobec nierówności: zdolności, cnoty, liczebności, itd. Gdy przyjmiemy pojęcie terytorium, to mamy nierówność ilościową i jakościową pomiędzy rozmaitymi obszarami. Oto dlaczego Rewolucja, która jest z założenia egalitarna, marzy o stopieniu wszystkich ras, narodów i państw w jedną rasę, naród i państwo. 29
29 Zob. Część I, rozdział 11.3.
l. Równość pomiędzy różnymi częściami kraju. Z tego samego powodu i przez analogiczny mechanizm Rewolucja dąży do usunięcia w dzisiejszych ojczyznach wszelkich zdrowych regionalizmów politycznych, kulturowych, itd.
m. Egalitaryzm a nienawiść do Boga. Św. Tomasz z Akwinu naucza30, że zróżnicowanie stworzeń i ich hierarchiczna gradacja są dobre same w sobie, gdyż w ten sposób doskonałości Stwórcy lśnią jaśniej w stworzeniu. Powiada dalej, że Opatrzność ustanowiła nierówność wśród aniołów31, jak również wśród ludzi, zarówno w ziemskim raju, jak i na tej ziemi wygnania. 32 Z tego powodu wszechświat złożony z równych stworzeń byłby światem, w którym podobieństwo pomiędzy stworzeniami a Stwórcą zostałoby wyeliminowane w największym możliwym stopniu. Nienawidzenie z zasady wszelkich nierówności jest więc metafizycznym umiejscowieniem siebie w opozycji do najlepszych elementów podobieństwa pomiędzy Stwórcą a stworzeniem. Jest to nienawiść do Boga.
30 Por. Summa Contra Gentiles, II, 45; Summa Theologica, I, q.47, a.2.
31 Por. Summa Theologica, I, q.50, a.4.
32 Ibid., q.96, aa.3,4.
n. Granice nierówności. Oczywiście nie można wysnuwać wniosku z tego doktrynalnego wyjaśnienia, że nierówność jest zawsze i koniecznie dobrem.
Wszyscy ludzie są równi ze swej natury, a różnią się tylko przypadłościami. Prawa, które wynikają ze zwykłego faktu bycia człowiekiem, są równe dla wszystkich: prawo do życia, honoru, odpowiednich warunków życia, pracy, a więc własności, założenia rodziny i przede wszystkim poznania i praktykowania prawdziwej religii. Nierówności, które naruszają te prawa, są sprzeczne z porządkiem Opatrzności. Jednak w tych granicach — nierówności, które wynikają z przypadłości takich jak cnota, talent, uroda, siła, rodzina, tradycja itd. są sprawiedliwe i zgodne z porządkiem wszechświata. 33
33 Por. Pius XII, orędzie radiowe na Boże Narodzenie 1944 r., w Discorsi e Radiomessaggi, tom 6, s.239.
B. Zmysłowość a liberalizm
Wraz z pychą, która rodzi wszelki egalitaryzm, zmysłowość w szerszym znaczeniu tego słowa jest przyczyną liberalizmu. Właśnie w tych posępnych głębiach znajduje się punkt styczny pomiędzy tymi dwoma metafizycznymi zasadami Rewolucji, a mianowicie równością i wolnością, które są wzajemnie sprzeczne z tak wielu punktów widzenia.
a. Hierarchia w duszy. Bóg, który wycisnął hierarchiczne piętno na wszystkich widzialnych i niewidzialnych stworzeniach, uczynił to samo w ludzkiej duszy. Rozum powinien prowadzić wolę, a ta powinna kierować uczuciowością. Jako następstwo grzechu pierworodnego istnieje w człowieku stałe tarcie zachodzące pomiędzy zmysłowymi władzami pożądawczymi a wolą kierowaną przez rozum: „lecz widzę inny zakon w członkach moich, sprzeciwiający się zakonowi umysłu mojego.” 34
34 Rz 7,23.
Lecz wola, będąc władczynią zmuszoną do rządzenia poddanymi zawsze skłonnymi do buntu, posiada środki, aby zawsze zwyciężyć... zakładając, że nie stawia oporu łasce Bożej. 35
35 Por. Rz 7,25.
b.Egalitaryzm w duszy. Proces rewolucyjny, który dąży do osiągnięcia powszechnego zrównania, nie jest niczym więcej jak uzurpacją funkcji rządzenia przez tych, którzy powinni być posłuszni. Gdy proces ten zostaje przeniesiony na relacje między władzami duszy, wtedy z konieczności prowadzi do żałosnej tyranii niepohamowanych namiętności nad słabą i złamaną wolą oraz zaćmionym rozumem, a szczególnie do panowania rozszalałej zmysłowości nad poczuciem skromności i wstydu.
Kiedy Rewolucja ogłasza absolutną wolność jako zasadę metafizyczną, to czyni tak tylko dlatego, aby usprawiedliwić swobodę najgorszych namiętności i najbardziej zgubnych błędów.
c. Egalitaryzm a liberalizm. Inwersja, o której mówimy — prawo do myślenia, odczuwania i czynienia wszystkiego, czego wymagają niepohamowane namiętności — stanowi istotę liberalizmu. Jest to wyraźnie ukazane w bardziej radykalnych formach doktryny liberalnej. Analizując je dostrzega się, że liberalizm przywiązuje małą wagę do wolności dla tego, co dobre. A jedynie jest mocno zainteresowany wolnością dla zła. Kiedy jest u władzy, z łatwością, a nawet z radością, ogranicza wolność dobra jak dalece jest to możliwe. Jednak na wiele sposobów chroni, faworyzuje i obdarza honorami wolność dla zła. W tym ujawnia się on jako przeciwny cywilizacji katolickiej, która udziela pełnego poparcia i całkowitej wolności temu, co jest dobre i powstrzymuje zło, jak tylko jest to możliwe.
Otóż, ta wolność dla zła jest dokładnie wolnością dla człowieka dopóki jest on „rewolucjonistą” w swoim wnętrzu tj. dopóki zgadza się na tyranię namiętności nad swoim rozumem i wolą.
W ten sposób liberalizm i egalitaryzm są owocami tego samego drzewa.
Zresztą pycha, rodząc nienawiść przeciw jakiejkolwiek władzy, 36 doprowadza do wyraźnie liberalnej postawy. Z tego względu musi być brana pod uwagę, jako aktywny czynnik liberalizmu. Gdy jednak Rewolucja zdała sobie sprawę, że wolność spowoduje nierówność — jeśli ludzie nierówni w swoich zdolnościach i ich wykorzystaniu pozostaliby wolni — wtedy z powodu nienawiści do nierówności zdecydowała się poświęcić wolność. To zrodziło jej fazę socjalistyczną, która nie jest niczym innym, jak tylko etapem w tym procesie. Rewolucja oczekuje u swego kresu ustanowienia stanu rzeczy, gdzie całkowita równość będzie współistniała z pełną wolnością.
36 Zob. punkt A powyżej.
W ten sposób, historycznie rzecz biorąc, ruch socjalistyczny jest zwykłym udoskonaleniem ruchu liberalnego. To, co prowadzi autentycznego liberała do akceptacji socjalizmu, polega dokładnie na tym, że w socjalizmie tysiące dobrych lub przynajmniej niewinnych rzeczy jest w tyrański sposób zakazane, gdy jednocześnie jest faworyzowane metodyczne zaspokajanie (czasami z pewnymi przejawami surowości) najgorszych i najgwałtowniejszych namiętności, takich jak zazdrość, lenistwo i lubieżność. Z drugiej strony, liberał dostrzega, że poszerzanie zakresu władzy w ustroju socjalistycznym nie jest niczym więcej, jak tylko środkiem — w ramach logiki systemu — do osiągnięcia upragnionego celu, tj. ostatecznej anarchii.
Te zderzenia pomiędzy pewnymi naiwnymi lub wstecznymi liberałami a socjalistami są więc zwykłymi powierzchownymi incydentami w procesie rewolucyjnym. Są nieszkodliwymi pomyłkami, które nie zakłócają głębokiej logiki Rewolucji ani jej nieubłaganego marszu w kierunku, który dla kogoś, kto jasno rozumie tę sytuację, jest jednocześnie socjalistyczny i liberalny.
d. Pokolenie rock-and-rolla. Proces rewolucyjny w duszach, jaki tu opisano, wytworzył w najmłodszych pokoleniach, a szczególnie wśród nastolatków dnia dzisiejszego, 37 którzy hipnotyzują się rock-and-rollem, formę umysłu charakteryzującą się spontanicznością pierwotnych reakcji, bez kontroli rozumu i skutecznego udziału woli oraz dominacją wyobrażeń i odczuć nad metodyczną analizą rzeczywistości. To wszystko jest w dużej mierze owocem pedagogiki, która prawie całkowicie eliminuje rolę logiki i odpowiednią formację woli.
37 Książka została napisana w 1959 r., kiedy panowała moda na rock-and-roll. Dziś ta muzyka należy do przeszłości i słucha jej z reguły średnie pokolenie, gdyż młodzież lat 90-tych preferuje jeszcze bardziej sprymitywizowane rytmy i melodie [Tłum.].
e. Egalitaryzm, liberalizm i anarchizm. Zgodnie z poprzednimi punktami, jeśli wrzenie nieuporządkowanych namiętności rozbudza z jednej strony nienawiść do jakichkolwiek ograniczeń i praw, to z drugiej wywołuje nienawiść do jakiejkolwiek nierówności. To wrzenie prowadzi więc do utopijnej koncepcji marksistowskiego anarchizmu, według której rozwinięta ludzkość, żyjąca w społeczeństwie bez klas lub rządu, mogłaby się cieszyć doskonałym porządkiem i najzupełniejszą wolnością, z której nie wyłoniłaby się żadna nierówność. Jak można zauważyć, jest to jednocześnie najbardziej egalitarny i najbardziej liberalny ideał, jaki sobie można tylko wyobrazić.
Istotnie, anarchiczna utopia marksizmu jest stanem rzeczy, w którym ludzka osobowość osiągnąwszy wysoki stopień rozwoju mogłaby rozwijać się swobodnie w społeczeństwie bez państwa i rządu.
W tym społeczeństwie — które żyłoby w zupełnym porządku pomimo nieposiadania rządu — produkcja ekonomiczna byłaby zorganizowana i wysoko rozwinięta, a rozróżnienie na pracę umysłową i fizyczną należałoby do przeszłości. Jakiś proces selekcji, jeszcze nie określony, złożyłby kierowanie gospodarką w ręce najzdolniejszych, nie wywołując przy tym formowania się klas.
Byłyby to jedyne i nieznaczne relikty nierówności. Ale ponieważ to anarchiczne społeczeństwo komunistyczne nie jest ostatecznym kresem historii, to wydaje się słuszne przypuszczenie, że te pozostałości byłyby zniesione w toku dalszej ewolucji.