PortuguêsEnglishPolski

 

Rewolucja i Kontrrewolucja

Część III
Rewolucja i Kontrrewolucja Dwadzieścia lat później

Rozdział II: Apogeum i kryzys Trzeciej Rewolucji

LETTER A- A+

1. Apogeum III Rewolucji

Jak widzieliśmy73, trzy wielkie rewolucje stanowiły główne etapy procesu stopniowego niszczenia Kościoła i cywilizacji chrześcijańskiej: w XVI w. humanizm, renesans i protestantyzm (I Rewolucja); w XVIII w. Rewolucja Francuska (II Rewolucja); i w drugiej dekadzie tego wieku, komunizm (III Rewolucja).

73 Por. Część I, rozdz. 3.3.5.A-D.

Te trzy rewolucje mogą być jedynie zrozumiane jako części jednej wielkiej całości, tj. Rewolucji.

Skoro Rewolucja jest procesem, to jest oczywiste, że od 1917 r. do czasów obecnych74 III Rewolucja kontynuuje swój marsz. A w tej chwili znajduje się w prawdziwym apogeum.

74 Czyli do roku 1976 [Wyd.].

KOMENTARZ Z ROKU 1992

Kryzys III Rewolucji: nieunikniony owoc marksistowskich utopii

Międzynarodowy wymiar apogeum III Rewolucji był już powszechnie znany, jak niniejszy tekst nieco dalej zauważa. Wraz z upływem czasu, ogólny zarys tego apogeum może być przedstawiony jeszcze szerzej, czy to dzięki terytorialnemu rozszerzeniu i liczbie ludności krajów całkowicie podporządkowanych reżimom komunistycznym, czy dzięki niesamowitym rozmiarom czerwonej machiny propagandy międzynarodowej i znaczeniu partii komunistycznych w świecie zachodnim, czy też dzięki przenikaniu komunistycznych tendencji do kultur tych krajów.

Te czynniki — wzmocnione globalną paniką wobec atomowego zagrożenia, które sowiecka agresywność narzucała wszystkim kontynentom — prowadziły do polityki prawie powszechnej uległości i kapitulacji wobec Moskwy: Ostpolitik Niemiec i Watykanu, gwałtowny podmuch bezwarunkowego pacyfizmu rozbrojeniowego, mnożenie się politycznych sloganów i sformułowań, które przygotowywały liczne grupy burżuazji, nadal niekomunistycznej, do uznania triumfu komunizmu za fakt mający się urzeczywistnić w niedalekiej przyszłości.

Czyż nie żyliśmy wszyscy pod tą psychologiczną presją lewicowego optymizmu, który był enigmatyczny jak sfinks dla opieszałych centrystów i groźny jak lewiatan dla tych, co podobnie jak TFP i zwolennicy „Rewolucji i Kontrrewolucji” w wielu krajach wyraźnie dostrzegali „apokalipsę”, do której to wszystko prowadziło?

Jakże nieliczni byli ci, co dostrzegali, że ten lewiatan nosił w sobie stale pogarszający się kryzys, którego nie mógł przezwyciężyć, ponieważ był to nieunikniony owoc marksistowskich utopii!

Wydaje się, że ten narastający kryzys doprowadził obecnie do rozpadu lewiatana. Ale jak zobaczymy dalej, ta dezintegracja wytworzyła na całym świecie jeszcze bardziej śmiercionośny klimat.

Kiedy weźmiemy pod uwagę terytoria i ludność podległe komunistycznemu reżimowi, to zobaczymy, że III Rewolucja panuje nad światowym imperium bez precedensu w historii. To imperium jest ciągłą przyczyną niepokoju i rozłamu wśród największych narodów niekomunistycznych. Ponadto przywódcy III Rewolucji trzymają w rękach sznurki, które poruszają w całym niekomunistycznym świecie partie otwarcie komunistyczne i olbrzymią sieć kryptokomunistów, parakomunistów i pożytecznych idiotów infiltrujących nie tylko partie niejawnie komunistyczne, socjalistyczne i inne, ale również kościoły75, związki zawodowe, stowarzyszenia kulturalne, banki, prasę, telewizję, radio, kinematografię itp. I jakby nie było tego dość, III Rewolucja manipuluje ze straszliwą skutecznością — jak później wyjaśnimy — taktyką podboju psychologicznego. Za pomocą tej taktyki komunizmowi udaje się zepchnąć ogromną część zachodniej niekomunistycznej opinii publicznej do stanu ogłupiałego odrętwienia. Taka taktyka pozwala III Rewolucji oczekiwać na tym polu nawet znaczniejszych sukcesów, które zbijają z tropu obserwatorów analizujących wydarzenia z zewnątrz III Rewolucji.

75. Mówimy tu o infiltracji komunizmu w poszczególnych kościołach. Trzeba koniecznie zaznaczyć, że ta infiltracja stanowi najwyższe niebezpieczeństwo dla świata, zwłaszcza jeżeli ma to miejsce w Świętym Apostolskim Kościele Rzymsko – Katolickim. Nie jest to bowiem „jeden z kościołów”. Jest to jedyny żywy i prawdziwy Kościół Boga żywego i prawdziwego, jedyna Mistyczna Oblubienica Pana Naszego Jezusa Chrystusa. W odniesieniu do innych kościołów nie jest On najpiękniejszym i najjaśniejszym diamentem wśród mniejszych i mniej błyszczących. Kościół Katolicki jest jedynym prawdziwym diamentem w porównaniu z innymi podobnymi kamieniami zrobionymi ze szkła.

Inercja — o ile nie otwarta i szeroka współpraca — tak wielu rządów „demokratycznych” i przebiegłych prywatnych potęg gospodarczych Zachodu wobec tak potężnego komunizmu rysuje straszliwą globalną panoramę, przed którą stoi dzisiejszy świat.

W tych warunkach, jeżeli proces rewolucyjny przebiegałby jak dotąd, to po ludzku rzecz biorąc, jest nie do uniknięcia, aby powszechny triumf III Rewolucji ostatecznie ogarnął cały świat. Jak szybko? Wielu by się przeraziło, gdybyśmy jako hipotezę zasugerowali dwadzieścia lat. Okres ten wydawałby się im zaskakująco krótki. W rzeczywistości kto może zagwarantować, że taki finał nie nastąpi za dziesięć, pięć, albo mniej lat?

Ewentualna bliskość tej wielkiej hekatomby jest niewątpliwie jednym ze znaków, które wskazują na większą zmianę w koniunkturze światowej, kiedy porównamy horyzonty z 1959 i 1976 roku.

A. Na drodze do swego apogeum, III Rewolucja ostrożnie unikała totalnych i bezużytecznych posunięć

Mimo że inspiratorzy III Rewolucji mają możliwość, aby zdecydować się w każdej chwili na jakieś zuchwałe posunięcie dla całkowitego podboju świata poprzez serię wojen, politycznych rozgrywek, kryzysów ekonomicznych i krwawych rewolucji, to jest jasne, iż takie posunięcie stanowi poważne ryzyko. Inspiratorzy III Rewolucji zaakceptują podjęcie tego ryzyka tylko wtedy, gdy to będzie im się wydawało konieczne.

Skoro ciągłe stosowanie klasycznych metod doprowadziło komunizm do szczytu potęgi narażając proces rewolucyjny tylko na dokładnie określone i skalkulowane ryzyko, to jest zrozumiałe, że ci, którzy kierują Rewolucją powszechną, mają nadzieję na osiągnięcie całkowitego panowania nad światem bez narażania swojego dzieła na ryzyko katastrof nie do naprawienia, właściwe wszystkim wielkim ryzykownym posunięciom.

B. Ryzykowne posunięcia w następnych etapach III Rewolucji?

Sukces zwyczajnych metod III Rewolucji jest zagrożony przez wzrost niesprzyjających okoliczności psychologicznych, które mocno uwydatniły się w ostatnich dwudziestu latach.

Czy takie okoliczności zmuszą komunizm do wybrania ryzykownych posunięć w nadchodzącej przyszłości?


KOMENTARZ Z ROKU 1992

Pierestrojka i głasnost’: demontaż III Rewolucji czy metamorfoza komunizmu?

Pod koniec roku 1989, najwyższe kierownictwo światowego komunizmu zdecydowało, że w końcu nadszedł czas, aby rozpocząć największy manewr polityczny komunizmu.

Manewr ten miał polegać na rozbiciu Muru Berlińskiego i żelaznej kurtyny. Jego skutki miały zbiec się w czasie z wprowadzeniem „liberalizujących” programów glasnosti (1985) i pierestrojki (1986) tak, aby przyspieszyć pozorny demontaż III Rewolucji w imperium sowieckim.

Z kolei ten demontaż miał pozyskać dla swego największego inicjatora i wykonawcy, Michaiła Gorbaczowa, głęboką sympatię i zaufanie bez granic zachodnich rządów i licznych prywatnych potentatów gospodarczych Zachodu.

Począwszy od tego, Kreml mógł oczekiwać masowego napływu środków finansowych do swych pustych skarbców. Pomyślne spełnienie tych oczekiwań pozwoliło Gorbaczowowi i jego ekipie na dalsze żeglowanie, z ręką u steru, po morzu nędzy, opieszałości i bezczynności, wobec którego nieszczęsna ludność rosyjska, do niedawna poddana całkowicie kapitalizmowi państwowemu, przyjmuje nadal postawę zbijającej z tropu bierności. Ta bierność sprzyja rozpowszechnianiu się marazmu i chaosu, a być może nawet powstaniu wewnętrznego kryzysu, który mógłby się przerodzić w domową lub światową wojnę. 76

76. W lutym 1990 r. autor opublikował manifest zatytułowany „Komunizm i Antykomunizm u progu ostatniej dekady tego stulecia”. Zawierał on ważne pytania skierowane do przywódców komunistycznych Wschodu i Zachodu w sprawie pierestrojki i został zamieszczony w 21 pismach w 8 krajach i miały bardzo szeroki oddźwięk, zwłaszcza we Włoszech [Wyd.].

Tak się przedstawiała sytuacja, gdy nastąpiły sensacyjne i dość mgliste wydarzenia z sierpnia 1991 r. z Gorbaczowem, Jelcynem i innymi jako głównymi aktorami w tej grze, które otworzyły drogę do przekształcenia ZSRR w luźną konfederację państw, a potem do jej rozwiązania.

Mówi się o ewentualnym upadku reżimu Fidela Castro na Kubie i o możliwości zalania Europy Zachodniej przez hordy wygłodzonych ludzi ze Wschodu, czy Maghrebu. Pojedyncze próby przedostania się do Włoch tłumów wynędzniałych Albańczyków mogłyby być czymś w rodzaju zapowiedzi tego nowego „najazdu barbarzyńców.”

Na Półwyspie Iberyjskim, jak i w innych częściach Europy, są tacy, którzy łączą te hipotezy z obecnością licznych rzesz muzułmanów, beztrosko wpuszczanych w poprzednich latach w kilku miejscach tego kontynentu oraz z projektem budowy mostu nad Gibraltarem łączącego Afrykę Północną z terytorium Hiszpanii, co sprzyjałoby dalszemu zalewowi Europy przez muzułmanów.

Byłoby to ciekawe podobieństwo zachodzące pomiędzy skutkami upadku Muru Berlińskiego i budowy tego mostu: jedno i drugie otwarłoby kontynent europejski na najazdy podobne do tych, które zwycięsko odparł Karol Wielki, tj. do najazdów barbarzyńskich lub pół-barbarzyńskich hord ze Wschodu i muzułmańskich hord pochodzących z południowych regionów kontynentu europejskiego.

Mógłby ktoś powiedzieć, że powtarza się scenariusz sprzed średniowiecza. A jednak czegoś tu brakuje: pełnej zapału świeżej wiary wśród ludności katolickiej wezwanej do stawienia czoła obu tym najazdom równocześnie. Przede wszystkim brakuje tu kogoś: gdzie dziś znajdziemy człowieka na miarę Karola Wielkiego?

Jeśli wyobrazimy sobie rozwój tych hipotez jako główny scenariusz wydarzeń na Zachodzie, to wielkość i dramat ich następstw z pewnością by nas oszołomiły. Jednak to całościowe spojrzenie, nawet z daleka nie ogarnie wszystkich skutków, o których eksperci, z różnych kręgów intelektualnych wyraźnie nie zgadzających się między sobą i z obiektywnych środków przekazu, dzisiaj mówią.

Przykładem tego może być narastająca opozycja pomiędzy krajami konsumpcyjnymi a biednymi, tj. pomiędzy bogatymi uprzemysłowionymi narodami a narodami, które są zaledwie producentami surowców.

Ta opozycja najprawdopodobniej mogłaby zaowocować światowym konfliktem pomiędzy dwoma grupami ideologii: jednej popierającej nieograniczone bogacenie się i drugiej opartej na mizerabilistycznym77 subkonsumpcjonizmie. Ten ewentualny konflikt przywodzi na myśl walkę klasową głoszoną przez Marksa. Stąd naturalnie wynika pytanie: czy walka ta będzie odbiciem w skali światowej starcia podobnego do tego, jakie wyobrażał sobie pierwotnie Marks jako socjo-ekonomiczne zjawisko wewnątrz narodów, konflikt charakterystyczny dla każdego kraju, w którym uczestniczyłby każdy naród?

77. Określenie to pochodzi od słowa „mizerabilizm”, które jest nazwą prądu intelektualnego, literackiego i artystycznego charakteryzującego się celowym upodobaniem w eksponowaniu ludzkiej nędzy [Tłum.].

Jeżeli to by nastąpiło, to czy walka pomiędzy Pierwszym a Trzecim Światem stanie się przykrywką, dzięki której przekształcony marksizm — zawstydzony swoim katastrofalnym upadkiem socjo-ekonomicznym — usiłowałby, z nowymi szansami na sukces, osiągnąć ostateczne zwycięstwo? Zwycięstwo, które jak do tej pory wymykało się z rąk Gorbaczowowi, nie będącemu zapewne fachowcem od pierestrojki, ale przynajmniej kimś w rodzaju jej barda i prestidigitatora...

Tak, pierestrojki, która niewątpliwie jest wydoskonaleniem komunizmu, jak przyznał jej autor w swoim propagandowym eseju „Pierestrojka: nowe myślenie dla naszego kraju i świata”:

„Celem tej reformy jest zapewnienie przejścia od systemu nadmiernie scentralizowanego zarządzania, polegającego na rozkazywaniu, do zarządzania demokratycznego opartego na połączeniu centralizmu demokratycznego i samorządności.” 78

78. Michaił Gorbaczow, „Pierestrojka: new thinking for our country and the world”, Nowy Jork, Harper & Row, 1987, s.34.

A czym jest ta samorządność jeżeli nie „najwyższym celem państwa sowieckiego”, jak zapisano w preambule do konstytucji byłego ZSRR?

 

2. Nieprzewidziane przeszkody w stosowaniu klasycznych metod przez III Rewolucję
A. Spadek siły przekonywania

Zbadajmy przede wszystkim te okoliczności, które mogą zmusić komunizm do wybrania ryzyka.

Pierwszą okolicznością jest spadek siły przekonywania komunistycznego prozelityzmu.

Był czas, kiedy otwarta i kategoryczna indoktrynacja stanowiła dla międzynarodowego komunizmu zasadniczą metodę rekrutacji adeptów.

Z powodów zbyt wielu, aby je wymieniać, na prawie całym Zachodzie i w wielu sektorach opinii publicznej, warunki zmieniły się w bardzo dużym stopniu na przeciwne takiej indoktrynacji. Komunistyczna dialektyka oraz całościowa i otwarta propaganda straciły w zauważalnym stopniu swoją siłę przekonywania.

To wyjaśnia dlaczego w naszych dniach komunistyczna propaganda staje się coraz bardziej zakamuflowana, spokojna i powolna. Taki kamuflaż robi się albo przez rozpowszechnianie rozproszonych i zawoalowanych zasad marksistowskich w literaturze socjalistycznej, albo przez wszczepianie w samej tzw. „centrowej” kulturze pewnych zasad, które jak nasiona rozwijają się, prowadząc centrystów ku nieostrożnej i stopniowej akceptacji doktryny komunistycznej w całości.

B. Spadek rewolucyjnej siły przewodniej

Zanikowi w czerwonym credo bezpośredniej siły przekonywania mas — o czym świadczy stosowanie metod pokrętnych, powolnych i pracochłonnych — towarzyszy proporcjonalny spadek rewolucyjnej siły przewodniej komunizmu.

Zbadajmy, jak się przejawiają te powiązane ze sobą zjawiska i jakie są ich owoce.

— Nienawiść, walka klas, Rewolucja

Istotnie ruch komunistyczny jest i uważa się za rewolucję zrodzoną z nienawiści klasowej. Przemoc jest metodą najbardziej z nią zgodną. Jest to bezpośrednia i piorunująca metoda, od której inspiratorzy komunizmu oczekiwali największych rezultatów przy najmniejszym ryzyku niepowodzenia, w możliwie najkrótszym czasie.

Metoda ta zakłada zdolność przewodzenia rozmaitym partiom komunistycznym, która w przeszłości umożliwiała im wytworzenie niezadowolenia, przekształcenie go w nienawiść, złączenie tej nienawiści w wielkim spisku oraz dokonanie w ten sposób, z „atomową” siłą impetu tej nienawiści, zniszczenia dotychczasowego porządku i wprowadzenia komunizmu.

— Zmierzch kierowania nienawiścią i stosowania przemocy

Jednakże zdolność kierowania nienawiścią wyślizguje się również z rąk komunistów.

Nie będziemy rozwodzić się tutaj nad wyjaśnianiem złożonych przyczyn tego faktu. Ograniczymy się jedynie do spostrzeżenia, że przemoc przynosiła komunistom przez te ostatnie dwadzieścia lat coraz mniej korzyści. Aby tego dowieść, wystarczy tylko przypomnieć ciągłe niepowodzenia partyzantki i terroryzmu rozsianych po całej Ameryce Łacińskiej.

To prawda, że w Afryce przemoc pcha prawie cały kontynent w kierunku komunizmu. Jednak fakt ten mówi bardzo niewiele o tendencjach opinii publicznej w pozostałych częściach globu, gdyż prymitywizm większości rdzennej ludności Afryki stawia ją w szczególnych i niedwuznacznych warunkach. Tamtejsza przemoc zyskuje nie tylko zwolenników dzięki motywom czysto ideologicznym, ale również dzięki antykolonialnym resentymentom, które komunistyczna propaganda wykorzystała z właściwą sobie przebiegłością.

— Owoc i dowód tego zmierzchu: III Rewolucja przekształca się w rewolucję uśmiechniętą

Najwyraźniejszym dowodem, że przez ostatnie dwadzieścia lub trzydzieści lat III Rewolucja traciła swoją zdolność, aby kreować i kierować rewolucyjną nienawiścią, jest jej metamorfoza, którą sama sobie narzuciła.

Podczas post-stalinowskiej odwilży III Rewolucja przywdziała uśmiechniętą maskę, zmieniła polemikę na dialog, symulowała zmianę mentalności i postawy, otworzyła się na wszelkie rodzaje współpracy z przeciwnikami, których chciała niegdyś zmiażdżyć przemocą.

W sferze międzynarodowej Rewolucja w ten sposób przeszła sukcesywnie od „zimnej wojny” do pokojowego współistnienia, potem do „obalania barier ideologicznych” i w końcu otwartej współpracy z mocarstwami kapitalistycznymi, nazywanej w języku publicystycznym „Ostpolitik” albo „odprężeniem” (detente).

W sferze wewnętrznej różnych krajów zachodnich „politique de la main tendue” (polityka wyciągniętej ręki), która w erze Stalina była zwyczajną sztuczką w celu oszukania niewielkiej mniejszości lewicowych katolików, przekształciła się w prawdziwe odprężenie pomiędzy komunistami a prokapitalistami. Był to idealny sposób wykorzystany przez czerwonych, aby zainicjować serdeczne stosunki i oszukańcze zbliżenia ze wszystkimi przeciwnikami, czy to religijnymi, czy doczesnymi. Z tego wynikła seria „przyjaznych” taktyk: „towarzysze podróży”(tzw. fellow travellers), legalistyczny eurokomunizm (uprzejmy i unikający Moskwy), historyczny kompromis, itd.

Jak już powiedzieliśmy, wszystkie te fortele przynoszą dziś III Rewolucji korzyści. Ale są one powolne, stopniowe i zależne od wielu zmiennych czynników, aby móc przynieść owoce.

U szczytu swej potęgi III Rewolucja przestała zagrażać i atakować, a zaczęła się uśmiechać i prosić. Zaprzestała marszu w wojskowym rytmie i noszenia kozackich buciorów, aby posuwać się powoli dyskretnym krokiem. Porzuciła prostą drogę — zawsze najkrótszą — i wybrała drogę krętą naznaczoną niepewnością.

Cóż za olbrzymia przemiana w ciągu dwudziestu lat!

C. Zarzut: komunistyczne sukcesy we Włoszech i Francji

Jednakże — ktoś się sprzeciwi — sukcesy tej taktyki we Włoszech i Francji nie pozwalają na stwierdzenie, że komunizm robi odwrót w wolnym świecie, albo że przynajmniej dzisiejszy uśmiechnięty komunizm rozwija się wolniej niż ponury komunizm ery Lenina i Stalina.

Przede wszystkim, aby odpowiedzieć na ten zarzut, trzeba powiedzieć, że wybory powszechne w Szwecji, RFN i Finlandii, jak również wybory lokalne i obecna niestabilność rządu labourzystów w Wielkiej Brytanii, wskazują na brak apetytu wśród mas na socjalistyczne „raje”, komunistyczną przemoc itd79. Istnieją wyraźne oznaki, że przykład tych krajów zaczął już znajdować oddźwięk w tych dwóch wielkich narodach katolickich Zachodniej Europy, szkodząc w ten sposób postępowi komunizmu.

79. Tak szeroka niechęć wobec socjalizmu w Europie Zachodniej — pomimo, że czerpie swoją nową żywotność nie z prawicy, a z centrum — ma niewątpliwe znaczenie w walce pomiędzy Rewolucją a Kontrrewolucją. A to dlatego, że w miarę jak socjalizm europejski spostrzeże, iż traci swoich zwolenników, to jego przywódcy będą zmuszeni pokazywać swoje zdystansowanie wobec komunizmu, a nawet zacząć okazywać mu nieufność. Z kolei frakcje centrowe, aby nie zostały wzięte przez swych wyborców za socjalistyczne, będą musiały manifestować swój antykomunizm jeszcze dobitniej niż socjaliści. A prawe skrzydło centrum będzie już musiało się ogłosić jako zwalczające socjalizm.

Jednak, według naszej opinii, konieczne jest przede wszystkim podanie w wątpliwość komunistycznej autentyczności rosnącej liczby głosów uzyskanych przez Włoską Partię Komunistyczną lub Francuską Partię Socjalistyczną (o której mówimy, ponieważ Francuska Partia Komunistyczna znajduje się w stagnacji). Obie partie dalekie są od czerpania korzyści tylko z głosów swoich elektoratów. Z pewnością poważne poparcie katolickie — którego rzeczywisty poziom jedynie historia pewnego dnia w pełni ujawni — stworzyło zupełnie wyjątkowe złudzenia, słabość, apatię i współwinę w stosunku do Włoskiej Partii Komunistycznej. Wyborcze odzwierciedlenie tych szokujących i sztucznych okoliczności wyjaśnia w dużym stopniu wzrost liczby ludzi głosujących na partię komunistyczną, z których wielu osób nie można nazwać w żaden sposób komunistycznymi wyborcami. Nie powinniśmy również zapominać o bezpośrednim lub pośrednim wpływie pewnych Krezusów na głosowanie. Ich wyraźnie kolaborująca postawa wobec komunizmu pozwala na wyborcze posunięcia, z których III Rewolucja wyciąga wyraźne korzyści. Analogiczne obserwacje można poczynić w odniesieniu do Francuskiej Partii Socjalistycznej.

Innymi słowy, pośród zwolenników frakcji lewicowych i centrowych sprzyjających współpracy z komunizmem, dzieje się to samo, co z pociągiem, gdy lokomotywa gwałtownie zahamuje. Najbliższy wagon odbiera pierwszy wstrząs i zostaje odepchnięty w kierunku przeciwnym do jazdy. Ten wagon uderza w następny, z podobnym skutkiem, i tak aż do ostatniego wagonu.

Czy obecny wzrost alergii antysocjalistycznej będzie pierwszym przejawem głębszego zjawiska, którego przeznaczeniem będzie trwałe zubożenie procesu rewolucyjnego? Czy też będzie to tylko przejściowy i niewyraźny spazm zdrowego rozsądku we współczesnym chaosie? To, co wydarzyło się do tej pory, nie daje jeszcze podstaw do udzielenia odpowiedzi na te pytania.

3. Przekształcona nienawiść i przemoc rodzi totalną rewolucyjną wojnę psychologiczną

W celu wyraźniejszego uchwycenia zakresu tych ogromnych zmian w obrazie III Rewolucji w ciągu ostatnich dwudziestu lat, konieczne jest przeanalizowanie w całości wielkiej nadziei współczesnego komunizmu, którą jest rewolucyjna wojna psychologiczna.

Jak już powiedzieliśmy, międzynarodowy komunizm — chociaż z konieczności zrodzony z nienawiści i kierujący się swoją wewnętrzną logiką ku użyciu przemocy przez wojny, rewolucje i zamachy — został zmuszony przez wielkie i głębokie zmiany w opinii publicznej, do zamaskowania swojej nienawiści i udawania, że zrezygnował z wojen i rewolucji.

Otóż gdyby taka rezygnacja była szczera, to międzynarodowy komunizm sam by sobie w ten sposób zaprzeczył, przez co dokonałby samozniszczenia.

Bynajmniej. Komunizm wykorzystuje uśmiech jedynie jako broń agresji i wojny. Nie eliminuje przemocy, ale przenosi ją ze sfery działań fizycznych i namacalnych w sferę nienamacalnych działań psychologicznych. Jego cel: stopniowe i niezauważalne osiągnięcie zwycięstwa we wnętrzu dusz, którego z powodu pewnych okoliczności nie można by uzyskać w sposób drastyczny i dostrzegalny, zgodny z metodami klasycznymi.

Oczywiście nie chodzi o przeprowadzenie w sferze duchowej kilku rozrzuconych i sporadycznych działań. Przeciwnie, chodzi o prawdziwą wojnę zaborczą — psychologiczną, tak, ale totalną — wymierzoną w całego człowieka i wszystkich ludzi we wszystkich krajach.

KOMENTARZ Z ROKU 1992

Rewolucyjna wojna psychologiczna: rewolucja kulturalna a rewolucja w tendencjach

Poczynając od studenckiej rebelii na Sorbonie w maju 1968 r. liczni socjalistyczni i marksistowscy autorzy powszechnie rozpoznali potrzebę stworzenia rewolucji, która przygotowałaby drogę dla politycznych i socjo-ekonomicznych zmian poprzez wpływanie na życie codzienne, obyczaje, mentalność, sposoby bycia, odczuwania i życia. Ta wersja rewolucyjnej wojny psychologicznej jest znana jako rewolucja kulturalna.

Według tych autorów, ta głęboko psychologiczna rewolucja w tendencjach stanowi konieczny etap, aby doprowadzić do zmiany mentalności, która umożliwiłaby wprowadzenie egalitarnej utopii. Ponieważ bez takiego przygotowania ta przemiana rewolucyjna i wynikające z niej „transformacje strukturalne” nie byłyby trwałe.

Ta koncepcja rewolucji kulturalnej obejmuje z uderzającą analogią to, co w wydaniu „Rewolucji i Kontrrewolucji” z roku 1959, nazwaliśmy Rewolucją w tendencjach. 80

80. Część I, rozdz. 5.




Kładziemy nacisk na tę koncepcję totalnej rewolucyjnej wojny psychologicznej.

W istocie wojna psychologiczna jest wymierzona w całą psychikę człowieka, czyli „pracuje nad nim” w rozmaitych władzach duszy i we wszystkich elementach jego mentalności.

Jest ona wymierzona we wszystkich ludzi: zwolenników i sympatyków III Rewolucji, jak również ludzi neutralnych a nawet przeciwników.

Wykorzystuje ona wszelkie środki. Na każdym kroku musi mieć możność dysponowania specyficznym czynnikiem, aby niepostrzeżenie podprowadzić każdą grupę społeczną, a nawet każdego człowieka, bliżej komunizmu, choćby troszeczkę. I dzieje się tak w każdej dziedzinie: w przekonaniach religijnych, politycznych, społecznych i ekonomicznych; nastawieniach kulturalnych; preferencjach artystycznych; oraz sposobach bycia i zachowania w rodzinie, pracy i społeczeństwie.

A. Dwa wielkie cele rewolucyjnej wojny psychologicznej

Biorąc pod uwagę obecne trudności III Rewolucji w prowadzeniu ideologicznej rekrutacji, najbardziej korzystne dla niej oddziaływanie nie jest skierowane na jej przyjaciół i sympatyków, lecz na osoby neutralne i jej przeciwników, aby:

a. zwodzić i powoli usypiać osoby neutralne,

b. dzielić na każdym kroku, rozbijać, izolować, zastraszać, oczerniać, prześladować i blokować swoich przeciwników.

Oto są, według naszej opinii, dwa wielkie cele rewolucyjnej wojny psychologicznej.

W ten sposób III Rewolucja staje się o wiele bardziej zdolna do odniesienia zwycięstwa przez niszczenie przeciwników niż przez zwiększanie liczby przyjaciół.

Oczywiście dla prowadzenia tej wojny komunizm mobilizuje wszelkie środki działania, które posiada w krajach zachodnich dzięki apogeum, w jakim się tam znajduje ofensywa III Rewolucji.

B. Totalna rewolucyjna wojna psychologiczna: rezultat apogeum III Rewolucji i trudności, na jakie natrafiła

Totalna rewolucyjna wojna psychologiczna jest więc wynikiem połączenia owych dwóch sprzecznych czynników opisanych wcześniej: z jednej strony szczyt wpływu komunizmu na prawie wszystkie kluczowe punkty wielkiej machiny, którą jest zachodnie społeczeństwo; a z drugiej zanikająca zdolność przekonywania i przewodzenia głębokim strukturom zachodniej opinii publicznej.

4. Psychologiczna ofensywa III Rewolucji w Kościele

Byłoby niemożliwe opisanie tej wojny psychologicznej bez uważnego zbadania jej rozwoju w czymś, co jest samą duszą Zachodu, tj. w chrześcijaństwie, a dokładniej religii katolickiej, która jest chrześcijaństwem w jego absolutnej pełni i jedynej prawdziwości.

A. Sobór Watykański II

Z perspektywy „Rewolucji i Kontrrewolucji” największym sukcesem osiągniętym przez uśmiechnięty komunizm post-stalinowski było enigmatyczne, zbijające z tropu, zdumiewające i apokaliptycznie tragiczne milczenie Soboru Watykańskiego II na temat komunizmu.

Sobór ten pragnął być pastoralnym, a nie dogmatycznym. I rzeczywiście nie miał wymiaru dogmatycznego. Ponadto pominięcie na nim kwestii komunizmu może sprawić, że przejdzie do historii jako Sobór a-pastoralny. Postaramy się wyjaśnić szczególne znaczenie, w jakim postawiliśmy to twierdzenie.

Wyobraźmy sobie ogromne wyczerpane stado, żerujące na ubogich i jałowych polach, atakowane ze wszystkich stron przez roje pszczół i os oraz drapieżne ptaki. Pasterze zaczynają nawadniać pola oraz odpędzają owady i ptaki. Czy można nazwać to działanie pasterskim? Teoretycznie, z pewnością.

Jednak gdyby w tym samym czasie stado zostało napadnięte przez watahę żarłocznych wilków — wiele z nich w owczych skórach — a pasterze walczyliby z owadami i ptakami nie czyniąc żadnego wysiłku dla zdemaskowania i odpędzenia wilków, to czy ich dzieło można by uważać za pasterskie, właściwe dobrym i wiernym pasterzom?

Innymi słowy, czy postępowali jak prawdziwi pasterze ci, którzy na Soborze Watykańskim II pragnęli spłoszyć mniejszych przeciwników, lecz dali wolną rękę — poprzez milczenie — większemu przeciwnikowi?

Stosując taktykę „aggiornate” (o której przynajmniej można powiedzieć, że jest wątpliwa w teorii, a w praktyce okazuje się rujnująca), Sobór Watykański II próbował odstraszyć, powiedzmy pszczoły, osy i ptaki drapieżne. Lecz jego milczenie o komunizmie pozostawiło pełną swobodę wilkom. Dzieło tego Soboru nie może być zapisane jako skutecznie pastoralne zarówno w historii, jak i w Księdze Życia.

Mówienie tego jest bolesne; lecz w tym sensie wymowa faktów wskazuje na Sobór Watykański II jako na jedną z największych klęsk, jeżeli nie największą, w historii Kościoła. Począwszy od Soboru przeniknął do Kościoła w niewiarygodnych proporcjach „dym szatana” 81, który rozprzestrzenia się coraz bardziej ze straszliwą siłą rozprężania gazów. Ku zgorszeniu niezliczonych dusz, Mistyczne Ciało Chrystusa wkroczyło w ponury proces będący czymś w rodzaju samozniszczenia.

81 Por. kazanie Pawła VI z 29 VI 1972 r.


KOMENTARZ Z ROKU 1992

Zdumiewające klęski w okresie posoborowym Kościoła

Historyczne oświadczenie Pawła VI w przemówieniu „Resistite fortes in fide” z 29 czerwca 1972 r. stanowi podstawę dla lepszego zrozumienia klęsk w okresie posoborowym w Kościele. Cytujemy za Poliglotta Vaticana:

„Nawiązując do obecnej sytuacji Kościoła, Ojciec Święty oświadczył, że ma takie odczucie „jakby dym szatana wślizgnął się do świątyni Boga przez jakąś szczelinę.” Szerzy się zwątpienie, niepewność, zawikłanie, niepokój, niezadowolenie, konfrontacja. Ludzie nie mają już zaufania do Kościoła; ufają pierwszemu z brzegu świeckiemu prorokowi (obcemu Kościołowi), który przemawia do nas za pośrednictwem gazet lub pewnych ruchów społecznych, biegnąc za nim i pytając go, czy ma przepis na prawdziwe życie. Nie zdajemy sobie sprawy, że już je mamy i jesteśmy jego nauczycielami. Zwątpienie wniknęło do naszych sumień przez okna, które powinny być otwarte na światło. . . Ten stan niepewności panuje również w Kościele. Myśleliśmy, że po Soborze rozpoczną się słoneczne dni w historii Kościoła. A zamiast tego nadszedł dzień pochmurny, burzliwy, ciemny, pełen pytań i niepewności. Głosimy ekumenizm, ale wzajemnie się od siebie coraz bardziej oddalamy. Usiłujemy kopać przepaście, zamiast je zasypywać.

Jak do tego doszło? Papież ujawnił obecnym swoją myśl: wkroczyła tu siła nieprzyjacielska. Na imię jej diabeł, tajemnicza istota, o której mówi również św. Piotr w swoim liście apostolskim.” 82

82 Insegnamenti di Paolo VI, Tipografia Poliglotta Vaticana, tom 10, s.707-709.


Ten sam papież, kilka lat wcześniej, w przemówieniu do studentów Seminarium Lombardzkiego, 7 grudnia 1968, stwierdził:

„Kościół znajduje się w okresie niepokoju. Niektórzy dokonują samokrytyki, można by nawet powiedzieć samozniszczenia. To jest jak ostre i złożone zaburzenie wewnętrzne, którego nikt nie spodziewał się po Soborze. Myślano o rozkwicie i pogodnej ekspansji myśli, która dojrzała na wielkim zgromadzeniu soborowym. Można by dalej mówić, o aspekcie rozkwitu w Kościele. Ale ponieważ „bonum ex integra causa, malum ex quocumque defectu”, nasza uwaga skupia się na aspekcie cierpienia. Kościół jest również raniony przez tych, którzy stanowią jego część.” 83

83 Tamże, tom 6, s.1188.

Jego Świątobliwość Jan Paweł II również nakreślił ponury obraz sytuacji w Kościele:

„W poczuciu bolesnej rzeczywistości trzeba przyznać, że chrześcijanie w dużej mierze czują się zagubieni, zmieszani, zakłopotani, a nawet rozczarowani. Pełnymi garściami rozrzucono idee przeciwstawne prawdzie objawionej i nauczanej od zawsze; rozpowszechniły się prawdziwe herezje na polu dogmatycznym i moralnym, wywołując wątpliwości, zamieszanie, bunty; sfałszowano także liturgię. Zanurzeni w relatywizmie intelektualnym i moralnym, a przez to w permisywizmie, chrześcijanie są kuszeni przez ateizm, agnostycyzm iluminizm o mrocznej moralności, przez chrześcijaństwo socjologiczne, bez określonych dogmatów i bez obiektywnej moralności.” 84

84 Jan Paweł II, przemówienie do zakonników i księży uczestniczących w Pierwszym Włoskim Kongresie Narodowym na temat: „Misje wśród ludzi lat osiemdziesiątych”, 6 II 1981, w: L’Oservatore Romano, 7 II 1981.

W podobny sposób wyraził się później Kardynał Josef Ratzinger, Prefekt Kongregacji Nauki Wiary:

„Skutki tego, co nastąpiło po soborze, są przeciwne oczekiwaniom wszystkich, także oczekiwaniom papieży Jana XXIII i Pawła VI. . . . Papieże i Ojcowie Soborowi oczekiwali nowego zjednoczenia katolików, a tymczasem nastąpiła taka niezgoda, że wydaje się — używając słów Pawła VI — iż „autokrytyka przerodziła się w autodestrukcję”. Oczekiwano przypływu entuzjazmu, a tym czasem nastąpił dojmujący upadek ducha i zniechęcenie. Oczekiwano skoku w przód, a tymczasem nastąpiła dekadencja. . . . Musi być jasno stwierdzone, że rzeczywista reforma Kościoła zakłada całkowite porzucenie tych błędnych dróg, które doprowadziły do zdecydowanie negatywnych konsekwencji”. 85

85 Zob. Vittorio Messori, „Raport o stanie wiary — z Ks. Kardynałem Josephem Ratzingerem rozmawia Vittorio Messori”, Wyd. Michalineum, Warszawa, 1986, s.25.

 

Historia opowiada niezliczone dramaty, które Kościół przechodził w ciągu dwudziestu wieków swojego istnienia. Opozycje, które rodziły się poza nim i próbowały zniszczyć go z zewnątrz. Wrzody, które powstawały w nim, były przez niego wycinane, a potem z zewnątrz usiłowały go okrutnie zniszczyć.

Kiedy jednak historia była wcześniej świadkiem takiej próby zniszczenia Kościoła jak ta obecna? Nie podejmowana już dłużej przez wroga, została określona mianem „samozniszczenia” w bardzo podniosłym przemówieniu o światowym rozgłosie. 86

86 Przemówienie Pawła VI do Seminarium Lombardzkiego, 7 XII 1968.

 


To zaowocowało ogromnymi klęskami dla Kościoła i tego, co jeszcze pozostało z cywilizacji chrześcijańskiej. Na przykład „Ostpolitik” Watykanu i olbrzymia infiltracja komunizmu w środowiskach katolickich są skutkami tych wszystkich klęsk. I stanowią one dodatkowy sukces psychologicznej ofensywy III Rewolucji przeciw Kościołowi.

KOMENTARZ Z ROKU 1992

Ostpolitik Watykanu: równie zaskakujące następstwa

Czytając poniższy tekst o Ostpolitik, ktoś mógłby zapytać, czy ogromne zmiany, jakie miały miejsce w Rosji wyniknęły z „genialnego” posunięcia kościelnej hierarchii.

Może Watykan na podstawie najlepszych informacji przewidział, że komunizm przeżarty wewnętrznym kryzysem, skierowałby się ku samozniszczeniu. I w celu zachęcenia światowego kierownictwa materialistycznego ateizmu do tego samozniszczenia, Kościół Katolicki znajdujący się na przeciwnym krańcu tego wachlarza ideologicznego, zainscenizował swoje własne zniszczenie. Może to właśnie sprawiło, że komunizm znacznie zmniejszył prześladowania Kościoła. W końcu, jeżeli obie strony stałyby na progu śmierci, taki układ byłby zrozumiały. Innymi słowy ugięcie się świata komunistycznego zawdzięczalibyśmy ugięciu się Kościoła.

Należałoby odpowiedzieć, że jeśli członkowie hierarchii Kościoła wiedzieliby, że nędza i ruiny zmuszą komunizm do samozniszczenia, to powinni byli ujawnić tę sytuację i wezwać wszystkie narody Zachodu, aby przygotowały środki dla uzdrowienia Rosji i świata, skoro tylko komunizm by upadł. Nie powinni byli milczeć pozwalając, aby rozkład ten dokonywał się bez katolickiego wpływu oraz hojnej i troskliwej współpracy zachodnich rządów, ponieważ jedynie takie zdemaskowanie mogłoby zapobiec temu, aby rozpad sowietów nie osiągnął stanu obecnej sytuacji bez wyjścia, gdzie wszystko jest nędzą i zamętem.

W każdym razie, fałszywym byłoby powiedzenie, że samozniszczenie Kościoła przyspieszyło samozniszczenie komunizmu, chyba, że się zakłada istnienie między nimi jakiegoś tajnego porozumienia w tej kwestii. Jednak takie porozumienie — czy raczej pakt samobójczy — nie byłoby prawowite ani pożyteczne dla świata katolickiego, nie mówiąc już o tym, ile w samej tej hipotezie mieści się obrazy dla papieży, za których pontyfikatów miałaby się dokonać ta podwójna eutanazja.


B. Kościół, obecne centrum konfliktu pomiędzy Rewolucją a Kontrrewolucją

W roku 1959, kiedy napisaliśmy „Rewolucję i Kontrrewolucję”, Kościół był uważany za wielką siłę duchową przeciw światowej ekspansji komunistycznej sekty. W roku 1976, wielu duchownych, w tym biskupów, figuruje jako współwinni zaniedbaniem współpracownicy, a nawet promotorzy III Rewolucji. Progresizm rozlokowany prawie wszędzie, obraca zielony do tej pory las Kościoła Katolickiego w drewno, które może być łatwo podpalone przez komunizm.

Jednym słowem zasięg tej przemiany jest taki, że nie wahamy się stwierdzić, iż centrum — najbardziej wrażliwy i rzeczywiście decydujący punkt w walce pomiędzy Rewolucją i Kontrrewolucją — przesunęło się ze społeczności doczesnej do duchowej. Tym centrum jest teraz Kościół, w którym z jednej strony progresiści, kryptokomuniści i prokomuniści ścierają się z antyprogresistami i antykomunistami z drugiej. 87

87 Począwszy od lat trzydziestych, wraz z grupą, która później założyła brazylijskie TFP, poświęciliśmy maksimum naszego czasu oraz możliwości działania i walki zmaganiom zwiastującym wielkie starcia wewnątrz Kościoła. Naszym pierwszym poważnym przedsięwzięciem w tej walce było opublikowanie książki Em Defesa da Acão Catolica ( São Paulo, Editora Ave Maria, 1943) demaskującej powrót do życia modernistycznych błędów wykluwających się w brazylijskim ruchu Akcji Katolickiej. Należy także wspomnieć o naszej późniejszej pracy A Igreja ante a escalada da ameaca comunista — Apelo aos Bispos silenciosos (São Paulo, Editora Vera Cruz, 1976, s.37-53).


Dzisiaj, po ponad czterdziestu latach, walka ta sięgnęła zenitu, pozwalając przewidywać, że będzie miała zasięg i natężenie trudne do określenia. W walce tej przyjmujemy z radością w szeregach TFP i podobnych organizacji nowych zwolenników naszych ideałów z 26 krajów na sześciu kontynentach. Dlatego słuszne jest, gdy na polu bitwy żołnierze dobrej sprawy mówią do siebie: „Quam bonum et quam jucundum habitare fratres in unum” (Ps 132,1) („Oto jak dobra i wdzięczna rzecz, mieszkać braciom społem!”).

C. Reakcje oparte na „Rewolucji i Kontrrewolucji”

Czy skuteczność „Rewolucji i Kontrrewolucji” została usunięta przez te liczne przemiany? Przeciwnie.

W roku 1968, organizacje TFP istniejące wtedy w Ameryce Południowej zainspirowane II Częścią tej pracy („Kontrrewolucja”) zorganizowały akcję zbierania podpisów pod petycją skierowaną do Pawła VI, prosząc o podjęcie sankcji przeciw lewicowej infiltracji wśród katolickiego kleru i laikatu Ameryki Południowej.

W całości petycja została podpisana w ciągu 58 dni przez 2.060.368 ludzi z Brazylii, Argentyny, Chile i Urugwaju. O ile nam wiadomo, jest to jedyna masowa petycja — w jakiejkolwiek sprawie — podpisana przez synów czterech południowoamerykańskich narodów. I jest to chyba największa petycja w historii tych czterech krajów. 88

88 W roku 1990 Stowarzyszenia TFP pobiły ten rekord największą w historii petycją. Uzyskały 5.212.580 podpisów za uwolnieniem Litwy, będącej wtedy pod sowieckim jarzmem [Wyd.].


Odpowiedzią Pawła VI było nie tylko milczenie i bezczynność. Była to — przykro o tym mówić — seria działań, których skutek trwa aż do dziś, albowiem działania te dostarczają prestiżu i stwarzają udogodnienia dla działalności promotorów lewicy katolickiej.

W obliczu tego narastającego zalewu infiltracji komunistycznej w Kościele Katolickim, TFP i podobne organizacje nie zniechęciły się. W roku 1974 każda z nich opublikowała deklarację89 wyrażając swój brak zgody na Ostpolitik Watykanu i postanowienie, aby otwarcie jej się sprzeciwić. 90

89 Zatytułowana „Polityka odprężenia Watykanu wobec rządów komunistycznych — Pytanie dla TFP: Zaniechać sprzeciwu czy stawić opór?” Deklaracja ta — prawdziwy manifest — była ogłaszana kolejno w 57 dziennikach 11 krajów, począwszy od kwietnia 1974 r. [Wyd.].

90 Por. Gal 2,11.

Jeden z fragmentów deklaracji, odnośnie do Pawła VI, wyraża ducha tego dokumentu:

Na kolanach, spoglądając z czcią na osobę Jego Świątobliwości Papieża Pawła VI, wyrażamy jemu całą naszą wierność. W tym synowskim wystąpieniu mówimy do Pasterza Pasterzy: „Twoja jest nasza dusza, Twoje jest nasze życie. Rozkazuj nam według Twej woli. Ale nie wymagaj od nas, abyśmy skrzyżowali ramiona wobec atakującego czerwonego wilka. Temu sprzeciwia się nasze sumienie.”

Nie poprzestając na tych wysiłkach TFP i inne bratnie organizacje rozpowszechniły w swoich krajach w roku 1976 dziewięć wydań bestselleru Chilijskiego TFP, „Kościół milczenia w Chile: TFP ujawnia całą prawdę.” 91

91 To dzieło, monumentalne w swej dokumentacji, argumentacji i bronionych tezach, miało prawdziwie epickiego prekursora, jeszcze przed opanowaniem Chile przez komunizm. Chodzi tu o książkę Fabio Vidigal Xavier da Silveira, „Frei: El Kerensky Chileno”, która ujawniła decydującą współpracę Chilijskiej Partii Chrześcijańsko-Demokratycznej i jej przywódcy, prezydenta republiki, Eduardo Freia, w przygotowaniu marksistowskiego zwycięstwa. Książka miała 17 wydań w Brazylii, Argentynie, Ekwadorze, Kolumbii, Wenezueli i Włoszech, a łączny nakład przekroczył sto tysięcy egzemplarzy.


W prawie wszystkich tych krajach stosowne wydania zawierały wstępy opisujące liczne i uderzające wydarzenia krajowe analogiczne do tego, co wydarzyło się w Chile.

Przyjęcie, z jakim spotkał się ten wielki wysiłek propagandowy, można określić mianem zwycięstwa: wydano w Ameryce Południowej 56.000 egzemplarzy, gdzie w najludniejszych krajach całkowity nakład tego typu książek, gdy odnosi sukces, wynosi zwykle 5.000 egzemplarzy.

W Hiszpanii ponad 1.000 księży diecezjalnych i zakonnych z wszystkich stron kraju podpisało imponującą petycję wyrażającą zdecydowane poparcie dla Sociedad Cultural Covadonga92 za odważny wstęp do hiszpańskiego wydania tej książki.

92 Dzisiaj: Sociedad Española de Defensa de la Tradicion, Familia y Propriedad — TFP Covadonga.

D. Pożyteczność działań stowarzyszeń TFP i pokrewnych organizacji inspirowanych przez „Rewolucję i Kontrrewolucję”

Co było praktycznym skutkiem kontrrewolucyjnej działalności TFP, inspirowanej przez „Rewolucję i Kontrrewolucję”, na tym szczególnym polu bitwy?

Ujawniając niebezpieczeństwo komunistycznej infiltracji w opinii katolickiej, TFP otwarły oczy katolików na knowania niewiernych pasterzy. W konsekwencji ci ostatni prowadzą coraz mniej owiec drogą zatracenia, na którą sami wkroczyli, co nasuwa nawet pobieżna analiza faktów.

Nie jest to jeszcze zwycięstwo, ale stanowi cenny i niezbędny warunek jego osiągnięcia. Organizacje TFP dziękują Matce Bożej za to, że pozwoliła im, w duchu i przy zastosowaniu metod II części „Rewolucji i Kontrrewolucji”, wziąć udział w tej wielkiej walce, w którą inne zdrowe siły, niektóre o dużym zasięgu i możliwościach, są obecnie zaangażowane.

5. Bilans dwudziestu lat III Rewolucji według kryteriów „Rewolucji i Kontrrewolucji”

Została zatem naszkicowana sytuacja III Rewolucji i Kontrrewolucji tak, jak prezentują się one na krótko przed upływem dwudziestej rocznicy ukazania się tej pracy.

Z jednej strony apogeum III Rewolucji czyni sukces Kontrrewolucji w najbliższej przyszłości o wiele trudniejszym niż kiedykolwiek.

Z drugiej jednak strony, ta sama antysocjalistyczna alergia, która obecnie stanowi poważną przeszkodę dla zwycięstwa komunizmu, stwarza do pewnego stopnia warunki dość korzystne dla Kontrrewolucji. Na rozmaite grupy kontrrewolucyjne rozproszone po całym świecie spada zaszczytna odpowiedzialność za wykorzystanie tych warunków.

Stowarzyszenia TFP starały się wykonać swoją część wspólnego wysiłku rozprzestrzeniając się przez te dwadzieścia lat po całej Ameryce, tworząc nowe Stowarzyszenie TFP we Francji, powołując podobną dynamiczną organizację na Półwyspie Iberyjskim, rozsławiając swoje imię, rozszerzając swoje kontakty w innych krajach Starego Świata z żywym pragnieniem współpracy ze wszystkimi walczącymi tam grupami kontrrewolucyjnymi. 93

93 Obecnie TFP i podobne organizacje istnieją w Argentynie, Australii, Boliwii, Brazylii, Chile, Ekwadorze, Filipinach, Francji, Hiszpanii, Indiach, Japonii, Kanadzie, Kolumbii, Kostaryce, Niemczech, Paragwaju, Peru, Polsce, Portugalii, RPA, Stanach Zjednoczonych, Urugwaju, Wenezueli, Wielkiej Brytanii, Włoszech.


Dwadzieścia lat po wydaniu „Rewolucji i Kontrrewolucji” Stowarzyszenia TFP i struktury pokrewne stoją ramię w ramię z czołowymi organizacjami, które poświęcają się walce kontrrewolucyjnej.


Rewolucja i Kontrrewolucja
Plinio Corrêa de Oliveira

2

Ta książka, to mistrzowskie dzieło Plinia Correi de Oliveira, jednego z największych myślicieli katolickich XX wieku. „Rewolucja i Kontrrewolucja” stanowi analizę procesu niszczenia cywilizacji chrześcijańskiej, rozpoczętego u schyłku średniowiecza i kontynuowanego przez pseudo-reformację, krwawą rewolucję francuską, ateistyczny komunizm, a wreszcie przez współczesną rewolucję obyczajową.

"Rewolucji i Kontrrewolucji" Campos 1959; wyd. poszerzone: 1992; przekł. pol.: Rewolucja i Kontrrewolucja. Tł. S. Olejniczak. Kraków 1998

e

Autoriza-se a reprodução com fins não lucrativos dos artigos deste site desde que citada a fonte.